Polscy naukowcy wystosowali list otwarty do niemieckich i austriackich instytucji kultury.

Jest to protest przeciwko książce Grzegorza Rossolińskiego-Liebe „Polnische Bürgermeister und der Holocaust” mówiącej o rzekomej współpracy polskich samorządów Generalnej Guberni w nazistowskich (oczywiście nie niemieckich) zbrodniach.

Autor tego paszkwilu posuwa się nawet do sformułowania „równoprawni partnerzy” zbrodni. Spodziewamy się, że to nowe sformułowanie szybko wejdzie do pseudonaukowego i publicystycznego obiegu.

Nieprzypadkowo też, jeszcze zanim ta książka się ukazała, Instytut Yad Vashem, ogłosił, że polskie samorządy jako pierwsze w Europie nakazały stygmatyzowanie Żydów naszywkami gwiazdy Dawida. Chodzi oczywiście o NIEMIECKIE przepisy wprowadzone w Generalnym Gubernatorstwie. Ten wpis (którego nie usunęli, a więc bronili) pokazuje jak silna jest współpraca Niemiec i Izraelka w ich „narracji historycznej” zwróconej przeciwko Polsce.

A książki takie jak Rossolińskiego-Liebe są tylko narzędziem tej machiny dobrze działającej od lat 50,60-tych.

Książka miała być promowana przez Dom Polsko-Niemiecki, wprzęgnięty do tej haniebnej działalności.

Fragment listu:

„Jako polskie środowisko naukowe z całą stanowczością odrzucamy główną tezę jako fałszywą, sprzeczną z prawdą historyczną i nierzetelną naukowo” (…)

„Pamięć o zbrodniach narodowo-socjalistycznego reżimu niemieckiego powinna być dla nas przestrogą. Jesteśmy winni zachować pamięć ofiar, które już nie mogą same mówić”

Jeśli polskiej racji stanu i prawdy nie broni polski rząd, MSZ czy MKiDN, dobrze, że robi to samo środowisko naukowców