Zmarła Izabela Majewska, która obraziła w internecie Owsiaka, a następnie została za to skazana na rok więzienia w zawieszeniu.
Owsiak nie przyjął przeprosin, bo … dodatkowo Pani Izabela wspomniała o tym, że pieniądze zbierane przez WOŚP na walkę z sepsą poszły częściowo na kampanię wyborczą przeciwko PIS. Czyli powiedziała prawdę.
Należy pamiętać przedewszystkim o ludziach, którzy bezpośrednio doprowadzili do tej tragicznej sytuacji:
- Owsiak
- sędzia Marcin Czarciński z Sądu Rejonowego w Toruniu
- Prokurator Sylwia Czarnecka
- pierwszy zastępca komendanta miejskiego policji w Toruniu Arkadiusz Górecki
- naczelnik wydziału kryminalnego Cezary Więcławski

Ludzie z profilu „Prawicowy Toruń” znają sprawę najlepiej i tak ją opisują (zachowajmy dla przyszłych śledztw):
„Na zdjęciach panowie policjanci, pani prokurator i pan sędzia zajmujący się sprawą.
SYSTEM
W Toruniu zmarła Izabela Majewska, nieprawomocnie skazana za słowa skierowane w internecie do Jerzego Owsiaka. Nie doczekała rozpoznania swojej apelacji.
W tej historii poraża nie tylko wyrok. Poraża przede wszystkim tempo, z jakim aparat państwa potrafił ruszyć przeciwko emerytce za komentarz w internecie.
12 stycznia 2025 roku Majewska publikuje wpis. Zauważa go Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Rusza ustalanie jej danych. Dwa dni później policja zna już tożsamość autorki. Tego samego dnia sprawa trafia do prokuratury, a pełnomocnik Jerzego Owsiaka, adwokat Jacek Olejarz, składa zawiadomienie.
I państwowa maszyna nabiera rozpędu.
Jeszcze tego samego wieczoru, około godziny 19, pod mieszkaniem emerytki pojawia się policyjna ekipa. I to nie byle jaka. Wśród funkcjonariuszy są pierwszy zastępca komendanta miejskiego policji w Toruniu Arkadiusz Górecki oraz naczelnik wydziału kryminalnego Cezary Więcławski. Kobiety nie ma w domu, więc pierwsza próba się nie udaje.
Ale państwo nie odpuszcza.
Następnego dnia kryminalni wracają. O 6:25 rano zatrzymują 66-letnią emerytkę w jej mieszkaniu. Przeszukują lokal, zabezpieczają telefon. Jeszcze tego samego dnia kobieta słyszy zarzuty.
I teraz mam pytanie.
Czy ktoś z Was potrzebował kiedyś pomocy państwa?
Okradziono Wam mieszkanie? Zniknął rower albo samochód? Padliście ofiarą internetowego oszustwa? Ktoś wyczyścił Wam konto, podszył się pod Was albo Was okradł?
Jak szybko ruszyła machina?
Czy w ciągu dwóch dni ustalono sprawcę? Czy w sprawę osobiście zaangażowali się zastępca komendanta miejskiego i naczelnik kryminalnych? Czy jeszcze tego samego wieczoru pojawili się pod jego drzwiami? A kiedy go nie zastali — czy następnego ranka o 6:25 wrócili kryminalni?
Bo tutaj właśnie tak działało państwo.
Dwa dni od internetowego wpisu do ustalenia jego autorki. Kilkanaście godzin od chwili, gdy sprawa znalazła się w rękach toruńskiej policji i prokuratury, do pierwszej próby zatrzymania. Następnego ranka — zatrzymanie, przeszukanie i zarzuty.
Można więc powiedzieć jedno: kiedy państwo naprawdę chce być skuteczne, potrafi być skuteczne imponująco.
I właśnie dlatego ta historia jest tak niewygodna. Nie pokazuje państwa bezradnego. Pokazuje państwo niezwykle sprawne. Każe tylko zapytać: dla kogo i w jakich sprawach potrafi ono uruchomić całą swoją sprawność?
Warto w tym miejscu odnotować dalsze kariery dwóch wysokich rangą funkcjonariuszy uczestniczących w pierwszej próbie zatrzymania.
Arkadiusz Górecki, wówczas pierwszy zastępca komendanta miejskiego w Toruniu, został później Komendantem Miejskim Policji we Włocławku.
Cezary Więcławski, wówczas naczelnik toruńskiego wydziału kryminalnego, został w 2026 roku Komendantem Komisariatu Policji w Koronowie.
Nie ma podstaw, by twierdzić, że ich awanse były nagrodą za udział w tej sprawie. Ale trudno nie zauważyć ironii: dwóch wysokich rangą policjantów zaangażowanych w ekspresową akcję dotyczącą internetowego wpisu wkrótce później obejmuje stanowiska komendantów.
Potem był proces.
28 stycznia 2026 roku sędzia Marcin Czarciński z Sądu Rejonowego w Toruniu skazał Izabelę Majewską na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Obrona zaskarżyła wyrok w całości. Akta trafiły do Sądu Okręgowego.
I tutaj państwowa błyskawica nagle przestała być błyskawicą.
Kiedy trzeba było znaleźć autorkę internetowego wpisu, ustalić jej dane, uruchomić policję i prokuraturę, zaangażować wysokich rangą funkcjonariuszy, pojechać pod jej mieszkanie, następnego ranka wrócić o świcie, przeszukać lokal i postawić zarzuty — liczyły się godziny.
Kiedy trzeba było rozpoznać jej apelację — nie wystarczyły miesiące.
Izabela Majewska zmarła, zanim doczekała się rozstrzygnięcia sądu drugiej instancji.
Śmiejemy się z „orwellowskiej Anglii”, w której ludzie mają problemy z prawem za to, co napisali na Twitterze?
Nie trzeba już patrzeć za kanał La Manche.
Najbardziej niepokojące nie jest nawet to, że państwo potrafi znaleźć autora internetowego komentarza w dwa dni.
Najbardziej niepokojące jest odkrycie, jak niewiarygodnie skuteczne potrafi być państwo, kiedy uzna, że naprawdę mu na tym zależy.
Dlatego warto zapamiętać tę historię. I warto zapamiętać nazwiska ludzi, którzy podejmowali w niej konkretne decyzje: sędziego Marcina Czarcińskiego oraz funkcjonariuszy Arkadiusza Góreckiego i Cezarego Więcławskiego.
Nie po to, żeby kogokolwiek urządzać w internecie. Po to, żeby odpowiedzialność instytucjonalna nie rozpływała się w bezosobowych słowach „policja”, „prokuratura”, „sąd” i „państwo”. Za decyzjami, podpisami i akcjami stoją konkretni ludzie.
Górecki jest dziś komendantem miejskim we Włocławku. Więcławski — komendantem komisariatu w Koronowie.
Można powiedzieć z przekąsem: wielka przyszłość przed ludźmi, którzy potrafią tak sprawnie odczytywać priorytety państwa.
Wolność słowa nie kończy się dopiero wtedy, gdy powstaje urząd cenzury. Kończy się znacznie wcześniej — kiedy zwykły obywatel przed kliknięciem „opublikuj” zaczyna się zastanawiać nie nad tym, czy jego słowa są głupie, obraźliwe albo niesprawiedliwe, lecz nad tym, czy o 6:25 rano do jego drzwi nie zapukają kryminalni.”
PONADTO ODPOWIEDZIALNOŚĆ:
- Tomasz Siemoniak
- pato-Żurek
- szef mafii Donald Tusk
Na marginesie tej sprawy przypominamy niedawno opublikowane (2026 r. za poprzednie lata) statystyki represji w krajach Europy za wpisy internetowe:
- Wielka Brytania
- Białoruś
- Niemcy
- Polska
Wielka czwórka praworządności.


