Hennig-Kloska dała już wiele razy dowód na to, że jej działania (a przez to i działania resortu „ochrony” środowiska) sterowane są przez lobbystów. Przykładem są ustawy wiatrakowe i wrzutki z nimi związane do innych ustaw. Kolejnym przykładem jest niszczenie gospodarcze terenów nad Dolna Odrą (park po polskiej stronie, a kanały żeglugowe, kopalnie odkrywkowe i elektrownie po niemieckiej stronie.)

Z drugiej strony Hennig-Kloska (i jej niesłynna współpracownica Urszula) ciągle eksponowane są jako przykład skrajnej głupoty.

Jednak przy najnowszym pomyśle tego żenującego duetu ciężko stwierdzić czy to głupota czy świadome działanie na szkodę Polski (w tym wypadku głównie rolników i konsumentów, ale także środowiska naturalnego)

Otóż Paulinka i Urszulka chcą walczyć z … polskimi pszczołami. Bo według tych tęgich mózgów pszczoły zagrażają przyrodzie!

Tyle biadolenia nad losem pszczół, tyle filmów dokumentalnych i sympozjów, że bez pszczół wszyscy zginiemy, i wszystko jak krew w piach – wyszły dwie głupie i rzuciły hasło: walczyć z pszczołami!

Żeby odpowiedzieć na pytanie czy to jest głupota czy antypolskie działanie, trzeba by zgłębić dwa tematy:

  • umysłowość Paulinki i Urszulki – ale tego stanowczo odmawiamy
  • zapytać, w czyim interesie byłoby wygubienie polskich pszczół?

Na drugie pytanie nasuwa się kilka odpowiedzi:

  • Polscy pszczelarze są potęgą w Europie, polski miód jest wartościowy,
  • w Europie dominuje miód z Chin o nieznanym do końca składzie
  • miód jest jednym z najważniejszych produktów rolnych, z którymi chce wejść do Europy Ukraina. Kiedy Europa wymusiła na Polsce otwarcie granic dla ukraińskiego zboża, rzepaku, jajek – Polsce udało się zablokować wpisanie na tę listę miodu.

I mamy częściową odpowiedź na pytanie, w czyim interesie wystawiają się na pośmiewisko Paulinka i Urszulka.

Ale jest i kolejny powód. Otóż od dekad koncerny chemiczne (tzw. chemia rolnicza, modyfikowanie żywności), głównie z Niemiec, Francji, USA pracują nad taką modyfikacją ziaren, aby mogły być aktywowane („zapylane”) chemicznie, bez aktywności owadów, w tym głównie pszczół. Mają na tym polu sukcesy, choć nie do końca.

I tutaj jest ważna okoliczność tych prac:

  • koncerny chemiczne deklarują, że robią to dlatego, że na pewnych obszarach brakuje pszczół, więc to miałoby ratować rolnictwo
  • ale nie mówią tego, że tak naprawdę chcą zastąpić naturalne zapylanie – aktywowaniem chemicznym

Po co?

Bo wtedy mieliby monopol, a rolnicy musieliby kupować pakiet:

  • zmodyfikowane ziarna
  • chemię do tych ziaren
  • a tak zmodyfikowane ziarna, wymagające odpowiedniej chemii nie rodzą na przyszły rok ziaren zdolnych do kiełkowania, i znów trzeba kupić pakiet od koncernów rolno-chemicznych. I tak co roku.

Rolnictwo byłoby więc zależne od koncernów chemicznych, a z czasem całkowicie przeszłoby w ręce koncernów. Już teraz są kraje, które zakazały prawnie takich naturalnych działań jak pozyskiwanie nasion z własnych roślin! Za jakiś czas ogrodnictwo będzie musiało zejść do podziemia. I – jak się okazuje – pszczelarstwo także!

Mamy więc odpowiedź na to, dlaczego Hennig-Kloska, na rok przed wyleceniem z polityki na zawsze, rzuca się na walkę z polskimi pszczołami. Stawka idzie o wielkie pieniądze i zniszczenie niezależnego rolnictwa.

Ale, z drugiej strony, żeby wygadywać publicznie takie bzdury, że pszczoły są szkodliwe, to trzeba też być bezdennie głupim.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ

  • za głupotę – piętnowanie przez lata
  • za ustawy pisane przez lobbystów – proces karny i więzienie