Niedawno głupi do dna Paweł Zalewski powiedział, że Polska nie chce rozmieszczenia broni jądrowej – tym samy z jednej strony podkopał polskie bezpieczeństwo, z drugiej – niechcąco zdradził kierunek reżimu 13 grudnia
Teraz Ireneusz Raś niechcący zdradził, po co to straszenie Rosją, alerty, kłamstwa o raporcie CIA, którego nie było, groteskowo groźne miny Kosiniaka z mównicy.
Otóż reżim Tuska bojąc się wyborów 2027 r. może je odwołać właśnie ze względu na temat Rosji.
A taki był jazgot, kiedy PiS chciało przesunąć wybory w pandemii!
Ireneusz Raś:
Są możliwe sytuacje nadzwyczajne, gdy będzie jeden wielki blok dla ratowania naszej ojczyzny, gdy nasza sytuacja geopolityczna się załamała. A wie Pan o czym mówię? O wojnie. Bo sobie trochę tak bagatelizujemy tą sytuację. Jeżeli kraj agresywny, Rosja, będzie chciała eskalować wojnę dalej, to będziemy mieć sytuację nadzwyczajną. I myślę, że to wtedy sprowadzi nas wszystkich do zupełnie innych decyzji. Mało kto bierze pod uwagę to, że do wyborów może nie dojść z powodu eskalacji rosyjskiej agresji. Jeżeli będziemy mieć wojnę, jak wynika z konstytucji, wybory się nie odbędą
A na tym zdjęciu z internetu mamy trójkąt władzy w Polsce: Putin – Tusk – media workerzy.
Dokładnie w takiej kolejności prawa dziobania.
Bo sami widzowie (przepraszam – wyborcy) już się nie liczą.


