Patologia Koalicji 13 grudnia szczególnie dobrze jest widoczna na Dolnym Śląsku.

A jej najlepszy przykład to Wrocław i jego pato-prezydent – Jacek Sutryk.

Poniżej przytaczamy opis wydarzeń (autorstwa jednego z portali, Grey Zone Intel Press) z ostatnich miesięcy, jakie miały miejsce w folwarku Sutryka.

Jednak przy całym oburzeniu na działalność prominentnych działaczy PO, Lewicy, ZSL czy Polski 2050 – musimy pamiętać, że ich bezkarność byłaby niemożliwa gdyby nie miliony lemingów, którzy głosują na PO i jej przystawki „na złość Jarkowi”. A przy okazji sobie.

Oto ten tekst:

WROCŁAWSKI UKŁAD ZAMKNIĘTY.

CENNIK ZA MILCZENIE TVP, LEWE DYPLOMY I IMPERIUM Z MOPS-U

Wrocław przestał być miastem. Stał się prywatnym bankomatem i kółkiem wzajemnej adoracji, wyhodowanym z wielką czułością w sterylnym środowisku Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Kiedy we wrocławskim magistracie pali się grunt, Jacek Sutryk i jego ludzie nie wzywają straży pożarnej. Oni otwierają sejf z pieniędzmi podatników i zalewają pożar gotówką. Cel jest boleśnie prosty: kupić ciszę, opłacić lojalność i ustawić swoich na stołkach, podczas gdy szary obywatel zastanawia się, jak opłacić rachunki. Wyciągnęliśmy na wierzch rejestry, umowy i przepływy finansowe. Zdejmujemy różowe okulary. Zobaczcie, ile dokładnie kosztuje bezkarność w stolicy Dolnego Śląska.

KROPLÓWKA DLA TVP WROCŁAW, CZYLI 761 TYSIĘCY ZA KNEBEL

Z kasy miasta do regionalnej TVP od lutego 2025 do maja 2026 roku popłynęło dokładnie 761 370 złotych, zręcznie rozpisanych na 13 umów. Ratusz z rozbrajającą szczerością nazywa to promocją miasta. My nazywamy to ordynarnym haraczem za cenzurę prewencyjną. W OSINT nie ma przypadków, są tylko twarde daty.

24 lutego 2026 roku dziennikarz TVP Robert Jałocha dobiera się do aktu oskarżenia Sutryka i wysyła niewygodne pytania do magistratu. Co robi ratusz? Dokładnie w tym samym dniu rzuca na stół umowę z telewizją na 155 568 złotych.

25 marca 2026 roku wybucha bunt. Pięcioro wydawców TVP protestuje przeciwko blokowaniu emisji niewygodnego materiału.

31 marca 2026 roku miasto, zaledwie sześć dni po proteście, dorzuca stacji kolejne 44 992 złote nagrody za powrót do posłuszeństwa.

Finał tej operacji to maj 2026 roku. Materiał o prokuratorskich zarzutach dla prezydenta zostaje bezczelnie i profesjonalnie wykastrowany, a dociekliwy dziennikarz zmuszony do odejścia. Tak wygląda niezależne dziennikarstwo z metką cenową wydrukowaną we wrocławskim ratuszu.

PRALNIA DYPLOMÓW W COLLEGIUM HUMANUM

Jak legalnie wyprowadzić publiczną kasę i rozdać intratne stanowiska w spółkach miejskich, zachowując przy tym piękne pozory legalności? Potrzebujesz odpowiedniego papieru.

W latach 2019-2021 Urząd Miejski Wrocławia radośnie przepalił 76 600 złotych z podatków na sfinansowanie studiów MBA dla 10 kluczowych urzędników, w tym wiceprezydenta i dyrektorów departamentów.

Sam Jacek Sutryk poszedł o krok dalej. Prokuratura ustaliła twardy fakt: swój dyplom załatwił, wymieniając go na fikcyjny kontrakt dla byłego rektora we Wrocławskim Parku Technologicznym, opiewający na 75 000 złotych.

Spółki miejskie sprawnie zamknęły ten ekosystem. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne zapłaciło 60 000 złotych za szkolenia firmie radnego, który przypadkiem był absolwentem i wykładowcą Collegium Humanum. Układ idealny. Ręka rękę myje, a w excelu wszystko świeci się na zielono.

RODZINA NA SWOIM I IMPERIUM Z MOPS-U

Ten nowotwór nie wyrósł wczoraj. Został wyhodowany w czasach, gdy dzisiejszy prezydent dyrektorował w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej od 2007 roku. Ludzie, którzy tam z nim siedzieli, awansowali razem z nim w myśl zasady sztafety pokoleń i lojalności absolutnej.

Po 2018 roku odpalono system stołek za stołek, czyli upychanie swoich kadr w radach nadzorczych komunalnych molochów. To gwarantowana kroplówka w okolicach 5 tysięcy złotych za jedno posiedzenie. Równolegle setki tysięcy wyprowadzano do zaprzyjaźnionych organizacji pozarządowych. Gdzie inni naiwnie widzą filantropię, my widzimy budowanie prywatnej armii wyborczej.

BUDŻET NA SZANTAŻ I WYDZIAŁ KOMUNIKACJI SPOŁECZNEJ.

Utrzymanie tego cyrku w tajemnicy to droga zabawa. Budżet Wydziału Komunikacji Społecznej skoczył z 1,86 miliona złotych w 2023 roku do 6,5 miliona w roku 2024. Mechanizm nadzoru jest wręcz prostacki: kto bierze miejską kroplówkę, ten ma siedzieć cicho i klaskać. Kto się stawia, ten dostaje po łapach. W czerwcu 2024 roku Telewizja Echo24 odmówiła tańczenia do melodii ratusza. Efekt? Szantaż ze strony urzędników i natychmiastowe odcięcie od publicznych pieniędzy.

Wrocławski magistrat to dziś perfekcyjnie naoliwiona maszyna korupcyjno-kliencka. Spółki komunalne robią za prywatne bankomaty dla wybranych, a publiczne media za usłużne agencje PR. Śmiejemy się z tego, bo gdybyśmy mieli płakać, to utonęlibyśmy w łzach nad naiwnością systemu.”