23 października 2026 – ważny dzień w polskiej pato=polityce

Od dawna polscy rolnicy, drobni przedsiębiorcy w terenach wiejskich czy ogólnie ludzie, którym bliskie są idee ludowe – są bez swej reprezentacji (przynajmniej środowiskowej, stanowej) w Sejmie.

Bo na przestrzeni ostatnich 30 lat ZLS, Lepper, Kołodziejczak, ZSL Pawlaków, Kosiniaków, Burych i inni pato-ludowcy się nie liczą.

I wzajemnie, od dobrych kilku lat ZSL jest też bez swojej bazy elektoratu. Bo przecież Jagodno i Wilanów głosujące na Hołownio-Kamysza to jakaś polska, lokalna patologia, a nie polityka.

I w momencie, kiedy:

  • Kosiniak próbuje się dogadywać (a raczej podlizywać) Amerykanom – za plecami Tuska
  • a Kamysz próbuje u Tuska żebrze dla siebie i kilku kolegów o miejsce na liście Tuska

– akurat w tym momencie Sejm sterowany przez Tuska za pomocą marionetki Czarzastego głosuje dwa projekty ustaw:

  • częściowa dekryminalizacja – złagodzenie – aborcji
  • odblokowanie dla sołtysów i burmistrzów limitu kadencji

W tym samym dniu. Przypadek? Memy mówią: nie sądzę!

I jak zwykle Kosiniak został zrobiony na pajaca:

  • za złagodzeniem aborcji zagłosował – przecież i tak nie ma już elektoratu
  • za zniesieniem dwukadencyjności przegrał dwoma głosami – z sali wyszedł Tusk i jego nowy kolega Domański

I wyszło jak zwykle, czyli jak w przypadku:

  • podwyższenia wieku emerytalnego, które podpisał Kosiniak
  • kradzieży pieniędzy z OFE, którą parafował Kamysz

Różnica dziś, w 2026 r., jednak jest zasadnicza, bo dziś ZSL Kosiniaka i innych pato-ludowców:

  • nie ma już swojego elektoratu
  • nie ma stołków dla lokalnych kacyków, wiecznych samorządowców, w tym neo-teścia Kosiniaka. Większość z nich będzie musiała odejść d uczciwej roboty, a korupcyjne układy zostaną zerwane.
  • a za chwilę nie będzie miejsc na listach wyborczych do Parlamentu 2027

Tylko gdzie Tusk znajdzie sobie drugiego tak głupiego pachołka?