Trzeba przyznać, że konkurencja jest ogromna, a mimo to zawsze wyskakuje ktoś, kto nas zaskoczy. Ale o tym za chwilę, bo najpierw krótki rzut oka na wyścig:
- na początku, tuż po zawiązaniu Koalicji 13 grudnia, wydawało się, że tandem Joński i Scyrba są nie do przeskoczenia
- potem przyszedł Trzaskowski i powiedział: – Potrzymajcie mi piwo!
- po drodze byli też pato-ministrowie pseudo-sprawiedliwości Bodnar i Żurek
- po drodze byli jeszcze celebryci typu Olbrychski czy Seweryn, ale czoło peletonu szybko opanowały kobiety i odtąd to one nadają tempo
- pato-dziennikarki typu Arcykapłanka Propagandy Schnepfowa
- pato-posełki typu Jachira, Kotula czy Gajewska z workiem ziemniaków jako atrybutem swojej głupoty i hipokryzji. Przy nich Żukowska to tytan intelektu i savoir-vivru!
- ciągle, od lat niezmiennie jest w grze Kidawa-Błońska, którą jednak przyćmiła wcześniej nikomu nie znana Monika Wielichnowska (z kolei jej atrybuty to koleżanka Kamila L. oraz ich wspólny pies)
- przez cały czas trwania Koalicji 13 Grudnia na szczycie piramidy głupoty utrzymują się ministerki Hennig-Klęska i jej (nomen-omen) psia-psi Ulka Zielińska.
I już wydawałoby się, że wyżej Hennig-Klęski i jej psia-psi nikt już nie podskoczy (choć w ich wypadku dochodzi też sprawa karygodnego lobbingu i przestępczego niszczenia polskiej gospodarki), aż przyszła:
- pseudo-profesor Mróz-Gorgoń! Nowa, tajna broń Tuska.
Ale żeście ekipę zmontowali!
Z tego by zrobił kilka jedenastek na światowym poziomie głupoty. A do wyborów jeszcze rok, i zapewne Idiotów tylko przybędzie.
Chyba trzeba ogłosić jakieś głosowanie.









