Eurowizja to festiwal polit-poprawności, ale przy tym i żenady.

Są może jednak jakieś plusy. Widzimy przynajmniej dwa:

  • nachalnie promowany, transmitowany – pokazuje widzom (w Polsce i Europie) jak wygląda prymitywna propaganda
  • pokazuje naocznie, jakie bardzo mijają się odczucia zwykłych ludzi z oficjalnym przekazem

W 2026 r. jury złożone z pseudo-elit, jakichś gwiazdek „dziennikarstwa” i muzyki głosowało tak:

  • Polska na wykonawcę z Ukrainy – 12 punktów
  • Ukraina na wykonawcę z Polski – 0 punktów
  • Polska na wykonawcę z Izraela – 12 punktów
  • Izrael na wykonawcę z Polski – 0 punktów

A maksa Izraelowi dały też Niemcy i Austria. Hipokryzja.

Poznajmy więc te „elitki”, nazwiska, które nikomu nic nie mówią, za to doskonale oddają bezkształtną magmę europejskich elit:

Eliza Orzechowska z TVP, 

Filip Kuncewicz

Jasiek Piwowarczyk

Viki Gabor

Staś Kukulski

Wiktoria Kida 

Maurycy Żółtański

WTF ?! Kto to w ogóle jest?