Pierwszym harcownikiem (oczywiście po Tusku), który sondował możliwość ucięcia reparacji niemieckich był Czaputowicz.
Ale po kolei, bo sprawa, tak jak się spodziewaliśmy, jest rozwojowa:
- najpierw Ruchniewicz wyrzucił kierownictwo Instytutu Pileckiego w Berlinie i próbował zorganizować konferencję „naukową” na temat niemieckich dzieł sztuki zrabowanych przez … Polskę. Kompletna aberraqcja
- potem Donald Tusk zapowiedział Merzowi, że Polska zapłaci reparacje niemieckie w części dotyczącej ostatnich już żyjących Ofiar niemieckich bestialstw. Za chwilę zresztą temat będzie nieaktualny. Ale stand-up Tuska makabryczny.
- następnie były minister MSZ w rządzie PiS Czaputowicz przyszedł w sukurs (w Rzepie pod nowym właścicielem) insynuując, że Polska domagając się reparacji „podważa” traktat w Poczdamie! Czyli co, wtedy okazałoby się, że Niemcy wygrali wojnę, a Alianci byli zbrodniarzami? Po takich bredniach Czaputowicza chyba już Koalicja 13 grudnia drugi raz nie wypuści na boisko.
- A teraz komuch Czarzasty – jako marszałek (co za upadek Sejmu!) jedzie z wizytą do Berlina, gdzie ma się spotkać z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem oraz szefową Bundestagu Julią Kloeckner.
- I do sedna – komuch ma dla Niemiec propozycję.
Najpierw przygotowuje pole, na miarę swojej umysłowości, mowiąc:
„kwestia reparacji wojennych nie jest jedynym tematem do rozmowy. To są ważne tematy, ale mija czas i trzeba patrzeć w przyszłość, a nie w przeszłość bez przerwy„
Potem przechodzi do rzeczy, proponując trzy punkty:
- zadośćuczynienie dla ostatnich żyjących Ofiar – w porównaniu z latami 40-tymi to jakiś promil kwot. Ale to już załatwił Tusk.
- symboliczny pomnik w Berlinie. „Wiadomo, pomniki można budować szybciej bądź wolniej, ja bym chciał tę budowę trochę przyspieszyć„. Ale przecież kamień już leży
- wspólna inwestycja „jakiejś infrastruktury” zamiast prawdziwych reparacji.
Widać, że sprawa jest rozwojowa. Co głupsi harcownicy już swoje głupoty powiedzieli. Czekamy kto następny został wyznaczony. Na pewno go zauważymy i dopiszemy do listy wstydu i zdrady.
Ciekawe, że póki co Radziu siedzi cicho.
Jeżeli ktokolwiek z tych i kolejnych szkodników powie, że temat reparacji jest zakończony, musi zostać w przyszłości ukarany więzieniem.
I dobrze byłoby stale przypominać, że oficjalnym i niezastępowalnym stanowiskiem polskiego Sejmu jest przyjęcie raportu komisji A. Mularczyka. To powinno być stanowisko ponad podziałami politycznymi, oczywiście nie licząc zdrajców Polski.




