Szpital powiatowy w Miastku.

  • Lekarz ma kontrakt marzeń – 26 tysięcy złotych za … godzinę!
  • Szpital ma zadłużenie 50 milionów.
  • Jest w likwidacji.

Kosztochłonne szpitale powiatowe są najbardziej na celowniku Koalicji 13 grudnia:

  • szpitale te są pierwsze w kolejce do zniszczenia
  • elektorat Polski B jest dla nich do pominięcia
  • grunty, budynki, wyposażenie, a w szczególności kontarkty z NFZ – do przejęcia przez prywatne spółki

Jak pokazują ostatnie przypadki, takie właśnie szpitale (nie tylko te z wielkich miast) służą jako wydmuszki do zniszczenia.

Żeby była jasność – w zniszczeniu bierze udział nie tylko władza, ale i lekarze, którzy w porozumieniu z dyrekcją konstruują karygodne kontrakty, na jakie pozwala patologiczne prawo (za które odpowiadają chyba wszystkie rządy po 1989 r.)

Poza tym mechanizmem szpitale powiatowe narażone są w jeszcze większym stopniu na rozkradanie i upadłość niż te wojewódzkie, ponieważ – aby zachować oddziały szpitalne – godzą się na fikcyjne w dużej mierze „dyżury” specjalistów „pracujących” w kilkunastu miejscach naraz. Wystawiane przez lekarzy faktury nie są w NFZ weryfikowane pod względem:

  • liczby godzin pracy – często fikcyjnej
  • pokrywania się „dyżurów” w kilku placówkach naraz
  • w ogóle nie są kwestionowane wysokości kontraktów, mimo, że są to pieniądze państwowe i samorządowe

Bez przerwania tej patologii nie jest możliwe uratowanie służby zdrowia

ODPOWIEDZIALNOŚĆ – trudna do wyegzekwowania (poza nielicznymi przypadkami) bo większość nieprawidłowości „mieści się” w granicach patologicznego prawa. Sytuację zmienić może chyba tylko rząd z silnym mandatem społecznym oraz konsensus społeczny.