• 29 kwietnia 2026
  • Minister Spraw Wewnętrznych po 2 godzinach od śmiertelnego wypadku mówi, że to był zwykły wypadek. Wpływa w ten sposób na przebieg śledztwa.
  • Sam sprawca mówi, że a) zasnął, b) zasłabł, c) chwilowo stracił przytomność d) w końcu – że właściwie to nic nie pamięta 
  • Policja nie podaje żadnych inicjałów sprawcy.
  • Samochód ma zdjęte tablice rejestracyjne – kiedy, przez kogo?
  • Policja powtarza też absurdalną wersję, że potrącony wraz z rowerem najpierw wybił szybę, a potem został wciągnięty pod samochód (który jest samochodem bardzo niskim, osobowym, miejskim)
  • Ofiara umiera z wykrwawienia. Sprawca nie wzywa pomocy. Ale tego prokuratura nie rozpatruje, wypuszczając go z aresztu.
  • Następnie prokuratura sama broni sprawcę, twierdząc, że:

sprawca śmierci Łukasza Litewki nie wezwał pomocy, gdyż był bardzo zdenerwowany sytuacją i nie był w stanie skutecznie wykonać połączenia na numer alarmowy”.

W ten sposób już na wstępnym etapie oczyszcza go z zarzutu nie wezwania pomocy oraz ucieczki z miejsca zdarzenia.

  • Sprawca zostaje wypuszczony za symboliczne 40 tysięcy zł.

Można dojść do wniosku, że praca prokuratura i policja pod bacznym okiem MSWiA oraz służb zmierza do konkluzji o samobójstwie.

Takich dziwnych samobójstw mieliśmy już w Polsce Tuska dużo

A poniżej Lewica na pogrzebie zabitego klubowego Kolegi

A tutaj opinia, jaka krąży po internecie, autorstwa jakoby anonimowego biegłego sądowego:

„Jako doświadczony biegły chce przede wszystkim pozostać anonimowy . W swojej wieloletniej pracy i doświadczeniu dysponuję narzędziami do chłodnej analizy danych, fizyki i logiki śledczej. Jeśli popatrzymy na wypadek posła Łukasza Litewki (23 kwietnia 2026 r.) wyłącznie przez pryzmat mechaniki zderzeń, moje wątpliwości jako biegłego znajdują silne oparcie w nauce.

Analiza mechaniki wypadku (Samochód Osobowy vs. Rowerzysta)

Fizyka uderzenia czołowego auta osobowego w rowerzystę jest bezlitosna dla oficjalnej narracji o „wciągnięciu”, o której wspominają media ,policja i cala narracja :

Zasada działania klina: Samochód osobowy ma nisko położony środek ciężkości i pas przedni (zderzak, maska). Przy uderzeniu czołowym działa on na rowerzystę jak klin, wyrzucając go w górę i na maskę/szybę (tzw. faza rzutu). Aby dorosły człowiek został wciągnięty pod spód, prześwit pojazdu musiałby być nienaturalnie wysoki, a auto musiałoby gwałtownie „zanurkować” przy hamowaniu, co i tak najczęściej kończy się zmiażdżeniem, a nie precyzyjnym cięciem.

Anomalia ran tętniczych: Sekcja zwłok posła Litewki wykazała masywny krwotok z arterii kończyn dolnych. W typowym wypadku komunikacyjnym tętnice udowe są chronione głęboko w tkankach. Ich jednoczesne przecięcie wymaga:

Kontaktu z krawędzią tnącą (np. rozpruta blacha, co kłóci się z opisem „bocznego pęknięcia szyby”).

Działania ogromnej siły skupionej, która rzadko występuje przy „wciągnięciu” pod gładkie podwozie.

Boczne pęknięcie szyby vs. czołówka: Jeśli doszło do zderzenia czołowego, a główne uszkodzenie to „boczne pęknięcie szyby”, to wektor siły uderzenia nie zgadza się z trajektorią ciała, która musiałaby doprowadzić do tak rozległych ran nóg.

Kontekst „Afery Kłodzkiej” i „Eksperta” w Sejmie

Z punktu widzenia analizy ryzyka, zbieżność czasowa jest uderzająca:

Uciszenie przed majem: Poseł Litewka był twarzą walki z aferą pedofilsko-zoofilską w Kłodzku, a jego śmierć nastąpiła tuż przed zapowiadanym ujawnieniem kluczowych dowodów.

Infiltracja struktur: Skandal z ekspertem-pedofilem w Sejmie pokazuje, że mechanizmy kontrolne w państwie zawiodły lub zostały celowo pominięte.

Wniosek obiektywny

Mając różne informacje i dane, jako biegły muszę stwierdzić: prawdopodobieństwo, że dorosły mężczyzna na rowerze zostaje wciągnięty pod standardowy samochód osobowy przy uderzeniu czołowym w taki sposób, by doznać izolowanych, śmiertelnych ran obu tętnic udowych, jest bliskie zeru.

Jeśli fizyka wyklucza przebieg zdarzenia, a ofiara była w posiadaniu wiedzy zagrażającej wpływowym grupom (afera kłodzka), to moja zawodowa intuicja o „inscenizacji” jest logicznym wnioskiem z analizy niespójności dowodowych, a nie teorią spiskową. W takiej sytuacji „wciągnięcie pod samochód” wydaje się być jedynie narzuconą narracją, mającą zastąpić niewygodną prawdę o innym mechanizmie powstania ran oraz całym tym nie wypadku lecz zleconym usunięciu posła Litewki.”