W okolicach wyborów prezydenckich docierały do nas głosy, że – paradoksalnie – pracownicy reżimowych mediów obawiają się wygranej Trzaskowskiego.
Tłumaczyli to tym, że po „domknięciu systemu” nie będą już potrzebni jako szczujnia dziennikarska. Ale i po wygranej K. Nawrockiego spełnia się ich czarny scenariusz. Przykładem są właściwie niekończące się zwolnienia w Agorze. Tylko w tym roku zwolniono ponad 100 osób.
Wcześniej – pozbycie się wielu pracowników admninistracyjnych, HR, a także wszystkich zakładów drukarskich.
Kolejne wydania gazetowe czy portale mają coraz mniej redaktorów i korektorów (tych ostatnich już chyba w ogóle nie ma)
Ostatnie wydarzenia to połączenie portali wyborcza i gazeta, i związane z tym zwolnienia. A są już zapowiedzi, że nowa redakcja zastąpi również redakcję radia zet.
Jest kilka powodów tych zwolnień:
- szczujnia, która jest, działa wydajnie, zostaną więc tylko najbardziej oddani hunwejbini
- wiele z pracy „dziennikarzy” spod znaku ośmiu gwiazdek przejęły internetowe trolle – i te kierowane i te samoistne, tzw. pożyteczni idioci
- mniejsze redakcje są łatwiej kierowalne – a właściwie mocniej kontrolowalne – przez ideologicznych nadzorców w postaci ortodoksyjnych redaktorów i naczelnych
- rząd daje mniej reklam – bo każdy złodziej wcześniej czy później nie chce się dzielić łupem
- zarządy firm medialnych stają się coraz bardziej profesjonalne, czytaj: nastawione tylko na zysk
- pseudo-dziennikarzy zastępuje pseudo-dziennikarstwo w postaci chatów AI
- ta sama osoba – a raczej ten sam chat – tworzy „artykuły” na wszystkie możliwe portale
To, co widać od dobrych kilku lat w portalach sportowych (dziecinne artykuły pomieszane z mechanicznymi tłumaczeniami i artykułami z „chata strony”) zaczyna dominować w gazetach i portalach politycznych i społecznych.
I tak trzymać, panowie! Zaorajcie się – i swoich czytelników – sami.

Ciekawe są też wyniki wewnętrznej ankiety wśród pracowników Agory. Tylko 1,4% pracowników poleciłoby innym pracę w ich firmie. Aż 50% odradzałoby ją szczerze.

