Donald Tusk zjada przystawkę (Polskę 2050) od głowy.
W tym celu zgrillowany był Szymon Hołownia,
Wiadomo było, że ten pretensjonalny polityk i jego partyjka są jedynie przystawką dla Jagodna i Wilanowa.
Ale dodatkowo Tusk (i Silni Razem) nie zapomną mu wyznaczenia posiedzenia Sejmu dla zaprzysiężenia Karola Nawrockiego.
Jeszcze w czasie pełnienia funkcji marszałka szczuty był „delikatnie” sprawą Collegium Humanum.
Miesiąc temu rozegrano jego partyjkę kilkoma turami skandalicznych wewnętrznych wyborów. Aż w końcu się rozpadła na dwa klubiki, które nadal trzymają się nogawki Koalicji 13 grudnia, taki syndrom sztokholmski.
Teraz usłużni hieny same nazywające się dziennikarzami zaatakowały Hołownię i jego rodzinę osobiście:
- że leczy się na depresję (nawet gdyby, to jest to sprawa prywatna, a do tego wrażliwa)
- że jego żona jest młodą emerytką (razem z Martą Nawrocką pracowały w służbach mundurowych)
Takie standardy, wielokrotnie przetestowane poprzez Tuska:
Tusk daje znak do ataku > służby odpalają zbierane haki > służby odpalają spolegliwe media i dziennikarzy > gawiedź ma igrzyska i temat do rozmów o tym, co zobaczyli w TVN-ie albo przeczytali w Onecie.
Kiedy wszystkie reżimowe media piszą jednym głosem, wyborcy PO mają „jasność” tego, co mają myśleć.
Tak się robi hejterską politykę przy pomocy przystawek, na zmianę powoływanych i niszczonych.




