To, że Żurkowa ustawa o KRS jest nielegalna, tłumaczyli mu członkowie i eksperci na komisji sejmowej, ponieważ:
- wyrzuca sędziów mianowanych przez Prezydenta RP
- wyrzuca ich hurtem i uznaniowo
- wyrzuca tylko jedną, określoną przez polityków grupę
- wyrzuca bez możliwości odwołania, albo z iluzoryczną możliwością odwołania
Przeciwko tej para-ustawie para-ministra wypowiedział się także Rzecznik Praw Obywatelskich oraz uniwersyteccy profesorowie prawa
Ale oczywiście Żurek tego nie rozumie; widocznie taki ma defekt niedouczenia, a być może i umysłowy.
Potem był krzyk, że Prezydent RP ją z miejsca odrzucił.
Jeśli ze strony Prezydenta był to prawy sierpowy, to można powiedzieć, że teraz Żurek dostał cios lewy sierpowy – od Unii Europejskiej.
W podobnym, ale pojedynczym przypadku Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł (19 lutego 2026 r.), że nawet wybrany wadliwie sędzia (Simoncini przeciw San Marino) nie może być usunięty z urzędu bez pełnego procesu sądowego, z dwoma instancjami, kasacją.
A w Polsce koalicja 13 grudnia chciałaby całą grupę sędziów prawidłowo powołanych przez Prezydenta RP, zostawiając tych z nadania komuchów oraz swojego.
Prezydent RP o swoim wecie:
” – Zdecydowanie sprzeciwiam się dzieleniu sędziów na lepszych i gorszych, bo w rzeczywistości rządowi chodzi o podział na sędziów naszych i obcych. W polskim porządku prawnym nie ma żadnych neo, ani paleosędziów.”
Inna sprawa, że w polskim systemie prawnym takie procesy trwałyby o wiele lat dłużej niż Żurek będzie jeszcze para-ministrem. A być może i dłużej niż wyrok, który Żurek odsiedzi.

Tymczasem w sejmowej zamrażarce leży projekt ustawy przygotowanej przez Kancelarię Prezydenta RP.
Ale czarzasty komuszek , podobnie jak Hołownia, pilnuje, by projekty Prezydenta czy opozycji nie mogły być nawet przedyskutowane.
W ten sposób przystawki realizują jeden ze 100 „konkretów” Tuska: nigdy więcej sejmowej zamrażarki.
Jak powiedzieli, tak powiedzieli. Podobnie jak z pozostałymi „konkretami”
Z nowych wybryków Czarzastego – odsyła on projekt Prezydenta do Komisji Weneckiej. Nie było jeszcze takiego przypadku.
Czy to oznacza teraz polskie projekty jawnie będą procedowane za granicą? Bo to, że są procedowane prawie jawnie, to już Tusk, Kamysz czy choćby Hennig-Kloska wiele razy pokazali.
Proponujemy więc, by panowie zrobili coming-out:
- Tusk tłumaczy na niemiecki i wysyła swoje projekty do Berlina
- Czarzasty przepisuje cyrylicą swoje i wysyła do Moskwy

