Okazuje się, że lobbyści wiatrakowi narzekają nie tylko na mieszkańców – ludzi, którzy nie chcą na polu obok domu wiatraków.
Lobbystom teraz przeszkadzają:
- ustawy chroniące przyrodę
- ustawy chroniące trasy przelotowe, siedliskowe i lęgowe ptaków
- ustawy krajobrazowe
- ustawy, przepisy dotyczące obronności (w tym dotyczące tras dla samolotów wojskowych)
Tym razem lobbyści zagraniczni napuścili na walkę formalną z przepisami dotyczącymi przyrody i obronności polską organizację Lewiatan.
Czy w starciu z wiatrakami, a właściwie lobbystami zagranicznymi ma przegrać nie tylko człowiek i przyroda, ale także bezpieczeństwo Polski?
Czy Polska ma stać się jedną wielką farmą wiatrakową?
Bo to, że za prąd z OZE (w tym wiatraków) zapłacimy więcej niż z tradycyjnych źródeł, to już wiadomo.

