Pisaliśmy już o tym, że trwa poszukiwanie kolejnego Palikota, Petru i Hołownię, który by został przedstawiony nowoczesnym lemingom z dużych aglomeracji jako nowy, zdolny, niezależny, silny kandydat.
To zawsze na nich działało.
Teraz przypominamy o castingu, tym razem słowami F-35.
Bo trzeba być czujnym.
A sprawa nie jest śmieszna. Jest śmiertelnie poważna, bo to właśnie dzięki takim Kosiniako-Hołowniom Donald Tusk może bezkarnie (póki co) rozwalać Polskę.


