21 stycznia 2025 r. „Ministra” do spraw Równości Katarzyna Kotula w dokumentacji Sejmowej kłamała, że ukończyła Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu (Filologia Angielska) i uzyskała tam tytuł magistra w 2016 r..
W styczniu 2025 r. przyznała się, że to nieprawda, ale dodała, że ukończyła coś, co się nazywa Collegium Balticum w Szczecinie.
Piszemy o niej wyjątkowo „ministra”, bo rzeczywiście na tytuł Minister nie zasługuje.
Wyróżnia się in minus nawet na tle całej Koalicji 13 Grudnia.
vbcvb
Katarzyna Kotula po wyjściu na jaw kłamstwa o magisterce na UAM, twierdziła, że ma magisterium na Balticum, które jakoby obroniła nie w 2016 r., ale w 2020 r.
Tyle, że jak się okazuje, na tej mało znanej komukolwiek instytucji od 2016 r. nie ma studiów magisterskich z anglistyki.
Katarzyna K. już nie twierdzi, że jest magistrem („magisterką”).
Teraz twierdzi, że ma tylko licencjat.
Jesteśmy jednak pewni, że będą jeszcze kolejne EDIT-y
Na początek warto sprawdzić, co pisała w innych dokumentach, np. w tych składanych do pracy czy oświadczeniach.
Cynizm, megalomania czy czysta głupota: okazuje się, że Katarzyna K. powiedziała w jednym z wywiadów, że pisze doktorat z neurolingwistyki.
Dzięki Piotrowi Nisztorowi wiemy, jaki „doktorat” pisała Katarzyna Kotula. Otóż już w 2019 r. w rozmowie z „Gazetą Gryfińską” powiedziała, że: „Piszę doktorat z neurojęzykoznawstwa i powiem szczerze, im głębiej w naukę, tym dalej od Kościoła. To przeważyło”.
No cóż, jaki „doktorat”, takie poglądy.
W PRL-u mówiło się, że Jurij Gagarin po powrocie z kosmosu powiedział, że nie widział Boga. Katarzyna K. właśnie w kosmos odleciała i właśnie dlatego pasuje do Koalicji 13 grudnia.