Ciekawe, że w tym samym czasie w Polsce i w Rosji została przywołana idea międzywojennego Prometeizmu.

Klub Jagielloński cytuje ukraińskiego politologa Jewhena Mahdę, który postuluje „Nowy Prometeizm 2.0” jako sposób na bezpieczeństwo Europy Środkowej. Trójkąt Lubelski (Polska, Ukraina, Litwa) powinien według niego stanowić silny związek państw, zbyt trudny do zniszczenia przez coraz bardziej agresywną Rosję.

Ponadto te państwa, szczególnie Polska i Ukraina, powinny stać się liderami w produkcji rolnej dla Europy.

Kolejnymi obszarami silnej współpracy powinny być systemy energetyczne i komunikacyjne.

Jak chodzi o sprawy zagraniczne, to silne jądro Europy Środkowej powinno wspierać inne słabsze kraje, np. Mołdawię.

Tymczasem, Paul Goble, amerykański politolog specjalizujący się w obserwowaniu i tłumaczeniu zjawisk zachodzących w Rosji, wcześniej sowieckiej, teraz putinowskiej, także dostrzegł temat prometeizmu.

Otóż okazuje się, że w samej Rosji na serio postrzegają tę ideę jako groźną dla Rosji. Tyle, że widzą jeszcze inne jej kierunki. Armenia, która w ostatnich latach wielokrotnie zawiodła się na Rosji (np. podczas wojny z Azerbejdżanem), stawia coraz śmielej na USA, Francję oraz właśnie Europę Środkową. W. Makarow twierdzi wręcz, że Armenia chętnie odwołuje się do idei prometeizmu. Tyle, że Polska Koalicji 13 grudnia, zajęta wewnętrznym szczuciem, tego nie dostrzega albo nie chce dostrzegać.

Przedwojenny polski Prometeizm okazuje się więc nie być pustym słowem dla naszych bliższych i dalszych sąsiadów.

A trzeba dodać, że jeszcze kilka lat temu dobrze rozwijała się współpraca w ramach Trójmorza, łączącego kraje Europy Środkowej od Bałtyku po Morze Czarne i Śródziemne. Był to projekt, którego Polska była liderem, a na który patrzono z nadzieją w krajach bałtyckich, Rumunii, Mołdawii, Ukrainie, Gruzji, a także (z powodów ekonomicznych) w Skandynawii i Grecji.

Trójmorze miało szansę wykreować dużą siłę polityczną i ekonomiczną, na trwale odwracającą stare układy w Europie, szczególnie te zorientowane na linii Paryż – Berlin – Moskwa.

I paradoksalnie to było jego słabością, bo stało się powodem zakulisowych, ale silnych działań państw niechętnych zmianom (Niemcy, Austria). Po dojściu do władzy koalicji 13 grudnia oczywiście szybko zerwano wszelkie kontakty w ramach Trójmorza.

Bo drugim powodem perturbacji w tworzeniu Trójmorza jest także niedojrzałość polityków Europy Środkowej. Każde kolejne wybory odwracają sympatie i niszczą współpracę. Brakuje dalekosiężnego spojrzenia na projekt, który mógłby dać naszym krajom ogromne korzyści polityczne i ekonomiczne.