Luty 2026

Tytuł wydaje się absurdalny. Ale jeśli chodzi o Brukselę czy Berlin, nie takie absurdy już słyszeliśmy.

Bo oto źle kojarzony eurokrata Manfred Weber powraca. I mówi coś jednocześnie szczerego i przerażającego.

M. Weber, następca Tuska jako przewodniczący EPL wzywa do utworzenia wspólnej armii Unii Europejskiej. Brzmi to prawie jak wojska Imperium z Gwiezdnych Wojen.

Ale wesoło nie jest, bo w przypływie szczerości powiedział po co Unii taka armia.

Otóż armia UE ma zatrzymać:

„rosnące zagrożenie ze strony prawicowych rządów”.

Czyli w praktyce co? Interwencja sił Układu Warszawskiego BIS w krajach takich jak Polska, Węgry czy np. Hiszpania?

Bo, jak dobrze rozumiemy technokratę Webera, Niemcy zawsze będą stanowić wzorzec praworządności. Bez względu czy wybiorą faszyzm czy komunizm, zawsze będą wzorem.

Ciekawe kiedy popłyną przymusowe pożyczki na stworzenie sił szybkiego reagowania UE?

I kiedy popłyną złote rubelki do służalczych mediów, aby wmawiały części wyborców, że to dziejowa konieczność?

Czekamy też, który z naszych inteligentnych inaczej posłów wyskoczy z tym pierwszy.

Można obstawiać.

Zembaczyński herbu Naleśnik

Kierwa herbu Pogłos?

Siemonek?

Żurek?

Jońsko-Szczyrba?

A może nasze panie: Kloska, Pełczyńska,

Nowacka? Przysposobienie do służby mundurowej UE? Taki szkolny przedmiot by pewnie wymyśliła.

Bo Kamysz pierwszy nie rzuci kamieniem. On zostanie wypchnięty przez Tuska i złoży oświadczenie, że jest to w żywotnym interesie Polski.