Nie wiadomo właściwie, co w przepychanym projekcie SAFE jest najważniejsze i dla kogo:

  • kasa dla Niemców (koncerny zbrojeniowe, serwisy) spłacana przez polskich podatników
  • zniszczenie kontraktów zbrojeniowych polsko-amerykańskich (wcześniej już zniszczono kontrakty w Korei Połodniowej)
  • zniszczenie relacji Polska-USA
  • wypchnięcie USA z tej kluczowej części Europy (wykluczenie firm zbrojeniowych spoza Europy, głównie chodzi o blokadę zakupów i współpracy z USA i Koreą)
  • rozbrojenie Polski w obliczu zagrożenia ze strony Rosji
  • zablokowanie budowy silnej polskiej armii
  • zakup sprzętu, który nie był wcześniej na liście przemyślanej koncepcji dozbrojenia tworzonej latami
  • uzależnienie polskiej armii (obronności, suwerenności) od „guzika” w Berlinie i Moskwie
  • wplątanie Polski w wieloletnie (wielodekadowe) pożyczki, odsetki, ubezpieczenia itp. koszty – 44 miliardy euro – 190 miliardów zł – wydane w Niemczech, spłacane przez Polskę. Do tego ta pożyczka kontrolowana jest przez Brukselę, a Bruksela bierze od niej prowizję !
  • dodatkowy kaganiec to słynna już warunkowość wypłacania środków z zaciągniętej pożyczki – czyli Bruksela ma smycz i bat, a spłacać i tak trzeba (np. warunek wdrożenia ustaw partnerskich albo wiatrakowych itp.)
  • chamski skok na kasę przez firmy kontrolowane przez Koalicję 13 grudnia
  • wysokie oprocentowanie oraz wskazanie banków, które na tym zarobią
  • wydanie pieniędzy do maja 2026 r. co przy wydaniu prawie 200 miliardów na tak ważne i skomplikowane zakupy jest wyrzuceniem pieniędzy do kosza (tyle, że ten kosz stoi w Berlinie)
  • oraz last but not least – durna ideologia UE

Być może taka właśnie jest kolejność priorytetów dla ukrytych lobby (Berlin, Bruksela, Moskwa, koncerny, banki).

Zapewne niektóre punktu mogą być nieco wyżej w priorytetach decydentów, inne niżej, ale z grubsza jest to dość czytelny projekt. Oczywiście nie dla wyborców Koalicji 13 grudnia, czyli dla około co czwartego Polaka.

Ale ze wszystkich „unijnych” projektów niszczących Polskę – ten wydaje się najlepiej dopracowany i zapewnia najwięcej różnych korzyści dla obcych stolic.

Jest tak idealny dla Berlina, że Merz wręcz nie pozwoli Tuskowi i Kamyszowi tego spieprzyć. To przecież kwintesencja niemieckiej geopolityki i niemieckiej racji stanu.

Stąd obecność niemieckiego ambasadora  (Miguel Berger) w Sejmie na głosowaniu w sprawie SAFE.

Tusk jest dobry w opakowywaniu śmierdzącej ryby w kolorową gazetę, więc w pakiecie dodano głosowanie nad okrojoną ustawą o związkach partnerskich i zaproszono też pożytecznych idiotów w osobach ambasadorów skandynawskich.

Romulad Szeremietiew powiedział m.in.:

Tu chodzi o to, aby Polska nie odgrywała kluczowej roli w Europie, jako partner Stanów Zjednoczonych. O to toczy się cała ta gra i Amerykanie to widzą, mówię tu oczywiście o obecnych władzach USA.

(…)

Tu chodzi o to, żeby Polska nie mogła się Niemcom mieszać w ich politykę, żeby niewiele znaczyła. Ten cel można przecież osiągnąć przy pomocy takich instrumentów finansowych. Zobaczmy, co się stało z funduszami z KPO.” (wPolityce)

Z kolei ambasador Niemiec powiedział szczerze:

Dziś większość [polskich] środków [na zbrojenia] płynie do USA i Korei, a my potrzebujemy wspólnych projektów w Europie.

Ta szczerość wynika z racji kontrolowania swojego polskiego namiestnika, ale z taką polityką słonia w składzie porcelany jeszcze Niemcy stracą.

O SAFE będzie chyba największa w Polsce polityczna awantura.

  • Reżim 13 grudnia już uruchomił swoje medialne psy i ich szczekaczki.
  • Prezydent Nawrocki zapowiedział niepodpisanie ustawy.
  • Reżim już zapowiedział, że wdroży SAFE bez ustawy – chociaż Konstytucja RP wymaga ustawy w przypadku poważnych międzynarodowych zobowiązań. Reżim Tuska może wykorzystać decyzję Prezydenta o uczestniczeniu w posiedzeniu Rady Pokoju Trumpa bez zgody rządu jako pretekst do wprowadzenia SAFE uchwałami i innymi prawami powielaczowymi
  • Zaciągnięcie pożyczek, dotowanie niemieckich firm, zniszczenie polskiej obronności – MUSI w przyszłości skończyć się Trybunałem Stanu co najmniej dla Tuska i jego pacynki w postaci Kamysza

Jest jeszcze inny element tej groźnej dla Polski układanki, oczywiście chamski skok na kasę.

Nic nie produkująca firma Pawła Poncyliusza ma być polskim „operatorem” znacznej części pieniędzy. Ogryzek z niemieckiej doli będzie w ten sposób cukierkiem dla reżimu 13 grudnia i jego wyznawców. Taka prowizja dla wiernego namiestnika Berlina.

Jest tu więc tyle doskonale połączonych ale czytelnych aspektów, że … zwiększa to szansę na to, że to wszystko się wypier … oli.

Zbyt grubymi nićmi szyte. I zbyt dużo zawieszone na szyi coraz bardziej wystraszonego namiestnika.

Inne liczby mówią jeszcze więcej o charakterze polskiego SAFE

Na 150 MILIARDÓW euro pożyczek SAFE – 44 miliardy „dostanie” Polska (aby zaorać swe bezpieczeństwo, oddać pieniądze do Niemiec i spłacać to przez 40 lat)

NA 161 MILIONÓW euro bezzwrotnych dotacji na obronność:

  • Niemcy otrzymali (wzięli sobie) 121 mln euro
  • Francja 38 mln euro
  • a Tusk dostał 2 miliony (słownie DWA!) – głównie na roztrwonienie oraz kampanię

Nie dziwi więc, że Magdalena Sobkowiak-Czarnecka pilnująca SAFE w Koalicji 13 grudnia dostała już (a conto) tytuł przyszłęj liderki German Marshlall Fund. oraz Brussels Forum Young Proffesionals Summit

Oby się przeliczyli w tym tytule Przyszła Liderka Europy.

A jako ilustracja: dyplom wzorowego pioniera za niszczenie własnego kraju. Brakuje tylko czarno-czerwono-żółtej chusty