To akurat wiedzieliśmy od zawsze, jedynie Unia, państwo czy lobbyści mamili nas bajkami o tanim prądzie z OZE.

Rzeczpospolita napisała:

„Czas skończyć z mitem, że odnawialne źródła energii (OZE) doprowadzą do obniżenia cen energii elektrycznej. „

Ale za tym idą argumenty, że i tak musimy iść w OZE, bo to ekologia i tym podobne argumenty mające na celu zakryć prawdziwe cele – zniszczenie w biedniejszych krajach tradycyjnych źródeł energii, zniszczenie ich suwerenności energetycznej, konkurencyjności, zniszczenie przemysłu i uzależnienie od krajów zachodnich, głównie Niemiec.

Na horrendalnie wysokie koszty energii z OZE wpływają:

  • opłaty na OZE w rachunkach
  • ustalanie minimalnych kosztów za energię, które państwa zobowiązują się odkupywać od producentów energii z OZE (vide – minimalne ceny ustalone za energię z wiatraków stawianych na Bałyku przez Kulczyk)
  • bardzo wysokie koszty wytwarzania infrastruktury OZE (także koszty ludzkie, przyrodnicze)
  • monstrualne (i nie ekologiczne) koszty utylizacji OZE
  • regulacje biurokratyczne, unijne, lobbystyczne, wielokrotne opodatkowanie
  • manipulacja cenami hurt a detal, którą dokonują wielkie koncerny (niski koszt z niektórych farm niszczących przyrodę, a wysoka cena sprzedaży) – różnice w cenach dochodzące do 100, 150%
  • regulacje w procesy produkcji infrastruktury (pozwalające zastrzegać ich produkcję tylko przez koncerny)
  • nagminne ukrywanie rzeczywistych kosztów produkcji, zakładania, eksploatacji OZE pod postacią różnych dotacji, grantów, ulg, za które my wszyscy płacimy
  • ogromne koszty magazynowania energii, do tego nieefektywne
  • straty większości energii z OZE po wyprodukowaniu (brak technologii efektywnego magazynowania)
  • przestój farm OZE, czasem przez większą część żywotności
  • w końcu – oszalała ideologia żyjąca wokół OZE i z OZE

Musimy pamiętać, że nad zniszczeniem tradycyjnych źródeł i utorowaniu drogi do powszechnego OZE pracują państwa, koncerny, lobbyści, ekoterroryści i zwyczajni pożyteczni idioci europejscy. Ale na nasz upadek pracują też Rosja czy Chiny.

Ciężko pracują też nasi rodzimi dewastatorzy gospodarki, jedni świadomie (jak premier i ministrowie) inni nieświadomie – jak nasi rodzimi pożyteczni idioci.