Donald Tusk, powszechnie krytykowany za ignorowanie rocznicy 1000 lat od koronacji Bolesława Chrobrego, w ostatniej chwili rzucił kasę na zrobione na kolanie obchody.
Jednodniowa (a właściwie wieczorna) impreza polegała na koncercie artystów z łapanki i pokazie dronów.
Szybko okazało się, że wszystko przygotował – bez przetargu – jego koleżka z Gdańska. Za pieniądze wydarte w godzinę ze Spółek Skarbu Państwa.
Teraz okazuje się, że na pytanie o koszty wszyscy milczą. W państwie niby demokratycznym nie możemy poznać kosztów imprezy zrobionej za państwowe pieniądze przez prywatny podmiot na polecenie premiera.
Ale jesteśmy przekonani, że odpowiednie dokumenty leżą w sejfach banków i SSP, a także, że w internetowej bankowości nic nie ginie. Winni muszą zostać osądzeni.


