10 01 2026 r.
Niemiecki ambasador ucieszył się, że Polska tak zmieniła warunki przetargu na pociągi (z 200, 250 km/h na 300, 320 km/h) – że jednym ruchem wyeliminowała wszystkich polskich wykonawców, a tą sama decyzją wskazałą, że zgłaszać się mogą wyłacznie niemieckie firmy.
O absurdalności takich składów na 50, 100 kilometrowych odległościach (a nawet między stacjami jeszcze mniejszych) już wszyscy pisali.
Napisał też to, o czym pisaliśmy kilka dni temu – CPK zostało zniszczone, a „Port Polska” to w istocie połączenia Warszawa – Poznań – Berlin oraz Warszawa – Wrocław – Lipsk. Temu przeczyli politycy z koalicji 13 grudnia, ale ambasador niemiecki im „wyjaśnił”, że właśnie tak jest.
Wpis zakończył „Fantastyczne wiadomości!” – wiadomo dla kogo!
Ale oto niemiecki ambasador szybko usunął ten wpis.
Pomóżmy mu więc zachować tę niezwykle typowy niemiecki sposób myślenia – radość, że dowaliło się Polakom, a jeszcze ich własnymi rękami.



