21 grudnia 2025

I znowu Czaputowicz. I znowu o reparacjach. I znowu w Rzepie.

I znowu brednie.

Ale brednie powtarzane po raz kolejny, do tego ogłaszane w dzienniku opiniotwórczym oraz w miarę (jeszcze) nie skompromitowanym – mogą być zapowiedzią czegoś groźniejszego.

Kilka dni temu mówił, że domaganie się przez Polskę od Niemiec reparacji to podważanie umowy jałtańskiej czy poczdamskiej.

Pomijając już to, że tamte umowy zawarte były ponad naszymi głowami – należy przypomnieć, że właśnie wyznaczały one Niemcom reparacje (tyle, że skorzystały z tego tylko państwa zachodnie).

A teraz, po kilku dniach były minister spraw zagranicznych rządów PiS – mówi mętnie, że jeśli już reparacje, to na pewno nie kilka bilionów euro, ale najwyżej kilkadziesiąt miliardów.

Jak on to policzył?

I czy śmierć milionów obywateli, zniszczenie kraju, kradzież dzieł sztuki, infrastruktury itp. – warta dla niego tyle, ile miesięczna dziura budżetowa rządów PO?

I najważniejsze pytanie – pod co przygotowuje grunt swymi bredniami?

Czy planowany jest szybki przelewem drobnej sumy i ogłoszenie zakończenia tematu reparacji?

Gdyby tak się stało, byłoby to polityczne samobójstwo PO, ale z punktu widzenia Niemiec – co ich obchodzi PO? Nic.

Dla nich się liczy tylko ich geopolityka.

Pewnie za kilka miesięcy okaże się, czy Czaputowicz wypełnił swą rolę harcownika przygotowującego zdradę. A wtedy miejsce w celi i miejsce na liście zdrajców Ojczyzny ma pewne.