Andrzej Szejna to wiceszef MSZ i poseł Nowej Lewicy.
1. Przesadził nawet jak na posła z pobieraniem pieniędzy za kilometrówki.
To nic. Nie przeszkadza to koalicjantom ani Nowej ani nawet Starej Lewicy
2. Od lat nadużywa alkoholu, przez co ma kłopoty z dostępem do informacji.
To nic. Nie przeszkadza to koalicjantom. Został WICESZEFEM MSZ !
3. Oskarżany jest o pobicie kobiety, koleżanki z partii „Nowej Lewicy” (!)
To nic. Nie przeszkadza to koalicjantom ani żadnej Lewicy, ani kolegom ani koleżankom.
Dopiero kiedy piszą o tym media, Andrzej Szejna „zamyka” na platformie X sprawę.
A przynajmniej próbuje zamknąć:
1. Kilometrówki rozliczone prawidłowo i zaakceptowane przez Kancelarię Sejmu RP.
2.Przygotowane jest zawiadomienie do Prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez B. Maciejewską.
3. Oświadczenie o terapii zostało zweryfikowane przez ABW. Andrzej Szejna
W sprawie punktu 1 – nie wspomina o tym, że Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód wciąż prowadzi postępowanie w sprawie rozliczania kilometrówek przez biuro poselskie „jednego z posłów”.
Tymczasem rzecznik MSZ, skądinąd mainstremowy dziennikarz Wroński, napisał w sposób kuriozalny o toczącym się śledztwie :
„(…) odnosi się ono do czasów, kiedy pan Szejna był posłem, więc nie wpływają na zakres jego pracy w ministerstwie. Czekamy na wyjaśnienia z nadzieją, że będą one pozytywne dla pana ministra.”
W sprawie punktu 2 – Była wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy Beata Maciejewska w napisała tydzień temu na platformie X:
„Tak to jest obrzydliwa sprawa. Szejna ciągle chodził pijany i większość posłów oraz pracowników Klubu Parlamentarnego Lewicy o tym wiedziała. Kiedyś nie przyszedł na ważne głosowania, bo nie był w stanie. Dostał potem 'bana’ na chodzenie do mediów. Nigdy nie widziałam Szejny za kierownicą. Raz jechaliśmy do niego do okręgu. W umówione miejsce przywiózł go kierowca klubu parlamentarnego. Zanim wsiadł do mojego auta zniknął na kilka minut w toalecie stacji benzynowej”.
Tymczasem tak głośne w innych sprawach „kobiety lewicy” siedzą jak mysz pod miotłą.